
Jestem świeżo po przeczytaniu kolejnej części Spleceni Bluszczem i...zawiodłam się a tyle czekałam.Liczyłam że Marc będzie taki dominujący jak w pierwszej części..niestety złagodniał..Książka zaczyna się od wywiadu dla prasy i sesji zdjęciowej po tym jak postanowili się ujawnić światu.Miedzy czasie pojawia się "zły stary przyjaciel"dziennikarz przed którym za wszelką cenę Marc chce chronić Sophie.Dziewczyna dostaje propozycje roli w musicalu ze względu na swój związek.Maja rożne zdania na ten temat i dochodzi do spięcia.W rezultacie para się rozstaje.Na próbach dziewczynie idzie coraz gorzej podłamuje się psychicznie i wtedy pojawia się Marc z ofertą pomocy.No i po kilku spotkaniach znowu są razem.Jest też coś o zarozumialej Cecilii, Tanyi i Tomie,ach no i porwanie..ale kiedy kto i co to już musicie dowiedzieć się sami=]Mi generalnie bardziej podobała się pierwsza część..ta jest trochę mdła dla mnie bez wyrazu charakteru gdzie namiętny seks?Gdzie buzujące emocje?Niema...Ale mogę już ja odhaczyć jako przeczytana.Czy przeczytam trzecia część?Nie wiem..
Z książką kojarzy mi się jedna piosenka,"Indila"Derniere Danse i ona najbardziej z tego wszystkie mi się podoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz